Czapka i syjecka

Czy już wspominałam, że mam cudownych chłopaków? Nie ważne co i jak uszyje, zawsze im się podoba. Tylko czasem Starszy doda żebym coś jednak zmieniła… ;P

Wczoraj wieczorem uświadomiłam sobie, że moje starsze dziecię nie ma czapki, a dziś wybrał się na wycieczkę całodniową.

Wyciągnęłam jakieś dresy, przymierzyłam i już chciałam zszywać, gdy starszy zażyczył sobie pomponik 🙂 Dziś czekała na niego gotowa czapka. I na Młodszego też 😉 Taki prezent z okazji Dnia Chłopaka (Senior pogardził, podobno kucyk mu się nie zmieści…).

W szkole Pani wychowawczyni już czekała na wycieczkowiczów. Byliśmy jednymi z pierwszych, co Starszy wykorzystał.

– Proszę Pani… A ja mam nową czapkę. Mama mi ją uszyła 🙂

<facepalm> Pani jest bardzo taktowna i skwitowała to miłym słowem. Ale no cóż… Nie jest to dzieło najwyższych lotów.

W domu postanowiłam uszyć im jeszcze kominy do kompletu. Młodszy widząc to wpadł w euforię.

– Kakuś podejdzie do Pani i powie „mama syjecke usyła”!

SYJECKE!!! 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *