Komplemenciarz

Młodszy odchorował czas między świętami a Nowym Rokiem. Wiązało się to z przymusowym siedzeniem w domu oraz przechodzonymi nocami (wędrowałam między łóżkiem swoim i Młodszego).
Jak co drugi wieczór (dyżur dzielony z Seniorem) przeczytałam dzieciakom książkę na dobranoc, po czym Młodszy wręczył mi baletnicę owcę i udzielił instrukcji jak powinnam ją przytulać. Starałam się spełnić wymagania syna, ostatecznie przymknął oko na niedociągnięcia i zasnął. Korzystając z wolności wyślizgnęłam się do siebie, ale rano i tak obudziłam się w jego łóżku.
– Mamo, cy wstało juz słońce? – zabrzmiał mój osobisty budzik.
– Chyba jeszcze nie. – skłamałam licząc ze zasłony są wystarczająco grube.
– Ładnie przytulalaś owce.
Szybka burza mózgów. Jaką owcę? No tak, wczoraj przed snem…
– Dziękuję Ci, starałam się 🙂
Ale na tym nie koniec…
– Piękna Ci wysła jak ją usyłaś.
Po czym dostałam soczystego buziaka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *