Łopatologicznie o biżuterii

Starszy wypatrzył coś dla siebie podczas wizyty w jednym ze sklepów oferujących różne różności. Nie jest to nic dziwnego, wszędzie widzi coś, co jest mu niezbędne w danej chwili. Tyle, że tym razem nie był to pistolet, ani piłka, ani nawet miecz (jak wiadomo są to przedmioty niezbędne do funkcjonowania). Przyszedł do mnie z dość dużą szkatułką na biżuterię, żeby tego było mało, całą w różowe sowy.

– Mamo, kup mi to.

W tym momencie powinnam powiedzieć „przecież nie jesteś dziewczynką”, ale z natury lubię utrudniać sobie życie 🙂

– A po co Ci pudełko na biżuterię?

Syn ze spokojem odrzekł:

– Żeby wkładać do niej biżuterię.

No tak… Takie oczywistości matce musi tłumaczyć… Ale nie dałam za wygraną.

– Ale przecież Ty nie masz biżuterii.

Starszego ta uwaga kompletnie nie zmartwiła. Równie spokojnie co poprzednio powiedział:

– Nie mam biżuterii, bo nie mam pudełka na biżuterię.

No jasne!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *